Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 203 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


KRAINA PRAWDZIWEJ SZCZĘŚLIWOŚCI

piątek, 28 stycznia 2011 14:58

 



            Daleko, daleko, za górami, za rzekami, istnieje taki kraj, w którym najważniejszym dążeniem polityki społecznej jest… „całkowite szczęście narodowe”.

 

Nie wzrost PKB, reforma emerytalna, służby zdrowia czy choćby prywatyzacje. Tylko właśnie szczęście każdego obywatela. To nie bajka nawet, jeśli brzmi dość utopijnie.

 

W Królestwie Bhutanu już od 1972 roku celem polityków jest sprawiedliwy rozwój socjoekonomiczny, dbałość o wartości oświatowo-kulturalne, nie wspominając o zrównoważonym zarządzaniu państwem.

 

Bhutan to niewielki kraj, bo liczący zaledwie osiemset tysięcy mieszkańców. Graniczy z Tybetem i Indiami, a jego mieszkańcy nazywają swój kraj Druk Jul – Królestwo Smoka, a siebie Druk Pa – Ludźmi Grzmotu.

Działalność antykonsumpcyjna, a nastawiona na rozwój duchowy ludzi, dotyczy tam absolutnie wszystkich, także króla, który nie mieszka w pałacu a w willi, wylatuje zaś za granicę korzystając z rejsowego samolotu.

 

I choć PKB tego kraju jest jednym z najniższych w gospodarce światowej i wynosi ok. 1,3 tys. USD na głowę mieszkańca, to jest to kraj o jednym z najwyższych współczynników zadowolenia obywateli.

 

 

           Co zatem sprawia, że mając niewiele ponadto co ma się na sobie, miskę ryżu za posiłek, Ludzie Grzmotu czują się szczęśliwsi, niż niejeden europejski biznesmen, latający własnym odrzutowcem pomiędzy swoimi trzema domami na trzech różnych kontynentach? Albo po prostu: przeciętny Polak zarabiający średnią krajową, dzięki której jakoś tam mimo wszystko spłaca kredyt na własne M, zmienia samochód raz na kilka lat i czasem wyjeżdża na wakacje za granicę?

 

 

           Wbrew pozorom ten problem okazuje się całkiem poważnym, skoro między innymi Nicolas Sarkozy zlecił dwóm laureatom Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii wymyślenie sposobu na zmierzenie szczęścia społeczeństwa. To badanie miałoby posłużyć do stworzenia nowej danej uwzględnianej przy wyliczaniu PKB.

 

Okazuje się, że i Europejczycy i Amerykanie coraz rzadziej odczuwają zadowolenie. A to wpływa bezpośrednio na zaangażowanie w życie społeczne i gospodarcze.

 

Co jest takiego wyjątkowego w Królestwie Smoka, że ludzie chcą tam żyć i są tak zadowoleni?

 

Bhutan to państwo o głębokich, bo sięgających aż XX w p.n.e. korzeniach buddyjskich. Do niedawna, ze względów ideologicznych, ale również ze względów geograficznych (większość terenów leży na 3000 m n.p.m., a niektóre nawet na 7000 m n.p.m.) mocno odizolowane od reszty świata. Ale już w 1971r. Królestwo dołączyło do ONZ.

W położonych wysoko w górach klasztorach młodzi ludzie uczą się czytać święte księgi buddyjskie, a także poznają arkana sztuki malarskiej, złotniczej, tańców narodowych i języka angielskiego. Rodzina wysyła do klasztoru przynajmniej jednego syna w wieku sześciu lat. Nauka trwa 10 lat i jest bezpłatna. Studenci wysyłani są na studia do Stanów Zjednoczonych, Japonii i Anglii. Nie są więc ludźmi zupełnie oderwanymi od rzeczywistości otaczającego ich świata. Po ukończeniu ich mają obowiązek wrócić do kraju i najpierw przejść kurs przystosowawczy w jednym z klasztorów, a następnie przepracować pięć lat na rzecz państwa. Co ciekawe, niewielu potem decyduje się na wyjazd z kraju.

 

W Bhutanie wciąż nie rozpowszechniła się np. coca-cola czy puby, kluby, czy dyskoteki. Nie istnieją również żadne związki zawodowe, a do niedawna w Bhutanie nie było też partii politycznych.

Zresztą nawet, jeśli by takie istniały, to na pewno nie nikt tam by nie żył tym, co powie polityk do polityka i kto, jak kogo wyzwał, bo telewizja była tam nieznana do… 1995 roku!

Obecnie, choć jest ogólnie dostępna, to i tak nie jest zbyt popularna, nie ma w niej „Tańca z gwiazdami”, ani innych tego typu programów z niezwykle popularnymi prowadzącymi. Popularne za to jest radio.

Nie ma setek kolorowych gazet z wychudzonymi modelkami i ciągłym podsycaniu dyskusji o atrakcyjności seksualnej, odmładzaniu, odchudzaniu, czy periodyków z napompowanymi mięśniami przystojniaków z nagłówkami: „kaloryfer w tydzień”. Nikt nie podnosi swojego ego nową furą, czy komórą. Obecnie w Bhutanie jest 15 tys. użytkowników Internetu i 23 tys. posiadaczy telefonów komórkowych.

 

 

 

           I, co ciekawe, nikt nikogo tam nie trzyma siłą. Bhutan ma własne lotnisko – gdyby ktoś chciał się salwować ucieczką z krainy spokojności – może przez Delhi polecieć w dowolną część świata.

A oni są tam szczęśliwi. Potrafią. W dodatku średnia wieku w tym państwie, to… 20 lat. Nie 70, jak mogłoby się wydawać.

Ciekawe, kto z nas potrafiłby być tam szczęśliwy.

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 25 czerwca 2017

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

O mnie

Na co dzień dziennikarka telewizyjna (BIZNES INFORMACJE POLSAT NEWS, niegdyś BIZNES WYDARZENIA POLSAT), dawniej pracowała w radiu i prasie. Pisząca prozę,ale i poezje. Do poczucia normalności potrzebuje towarzystwa ludzi i zwierząt - szczególnie psów, koni, kotów. By nabrać dystansu do codzienności chodzi po górach, które kocha. Tak samo jak inne wędrówki i podróże. W różnych znaczeniach tych słów.

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl